🇵🇱 Bieg przez Magurę / 🇬🇧 Running Through Magura Mountain
2 comments
🇵🇱
Minął tydzień od ostatniego wartościowego wpisu, więc czas wrócić — tym razem w ruchu.
Poranny trening biegowy na Magurę nie był ani szybki, ani „na wynik”. Był dokładnie taki, jaki powinien być zimą: spokojny, świadomy, uważny.
🇬🇧
A week has passed since the last meaningful post, so it was time to return — this time in motion.
A morning run up Magura wasn’t about pace or numbers. It was exactly what winter training should be: calm, conscious, and focused.

🎥 Ten trening w wersji wideo możecie zobaczyć na moim Instagramie i TikToku: @ptaku_fotodron
>🎥 This run in video form is available on my Instagram and TikTok: @ptaku_fotodron




🇵🇱
Ruszam ścieżką biegowo–rowerową ze Szczyrku.
Bez planu, bez założeń — początek roku, dwa tygodnie przerwy od biegania.
Świeci słońce, jest zima, więc po prostu biegnę przed siebie.
Spokojnie, bez pośpiechu, wracając do rytmu i czystej przyjemności z ruchu.
🇬🇧
I start on the running–cycling path from Szczyrk.
No plan, no assumptions — the beginning of the year, two weeks off running.
The sun is out, it’s winter, so I simply run forward.
Easy, unhurried, finding the rhythm and the simple joy of movement again.




🇵🇱
Dobiegam do Bystrej. W trakcie biegu wraca wspomnienie sprzed kilku lat — leśna droga, którą kiedyś zbiegałem w dół. Ciekawość bierze górę. Skręcam więc w las i zaczynam jej szukać.
Zamiast znajomego zbiegu trafiam na zupełnie nowe leśne ścieżki. Strome, surowe, wymagające. Momentami bieganie przestaje wchodzić w grę — nawet marsz pod górę staje się wyzwaniem.
Ale właśnie w takich chwilach trening zamienia się w przygodę. Bez planu, bez tempa — tylko las, cisza i własny oddech.
🇬🇧
I reach Bystra. While running, a memory from years ago comes back — a forest road I once ran downhill. Curiosity takes over. I turn into the forest to find it again.
Instead of the familiar descent, I discover completely new forest paths. Steep, raw, demanding. At times, running is no longer possible — even hiking uphill becomes a challenge.
But this is where training turns into an adventure. No plan, no pace — just the forest, the silence, and my own breath.





🇵🇱
Wspinaczka przez las po północnym stoku zajęła mi sporo czasu. Śnieg, cień i stromo nachylona ścieżka skutecznie spowalniały każdy krok.
Dopiero gdy słońce zaczęło przebijać się przez korony drzew, poczułem wyraźny przypływ energii. To był znak, że zbliżam się do południowego stoku góry — miejsca, gdzie wreszcie można było złapać ciepło i światło. Im wyżej byłem, tym piękniejsza stawała się okolica.
🇬🇧
The climb through the forest on the northern slope took quite some time. Snow, shade, and steep terrain slowed every step.
When sunlight finally began to break through the treetops, I felt a clear surge of energy. It was a sign that I was getting closer to the southern slope of the mountain — where warmth and light awaited. With every step upward, the surroundings became more and more beautiful.




🇵🇱
Po dwóch godzinach biegu i wymagającej wspinaczki osiągam cel treningu — szczyt Magura. Czuję się bardzo dobrze, sił jest sporo, więc plan układa się sam: biegnę dalej w stronę schroniska pod Klimczokiem.
Na marginesie warto jednak zwrócić uwagę na fatalny stan oznaczenia szczytu Magury. Jeszcze rok temu wyglądało to znacznie lepiej — co widać na zdjęciu z grudnia 2024 roku. Teraz słupek trzeba było dosłownie odkopać spod śniegu, a napis na tabliczce jest praktycznie nieczytelny.
Podjąłem decyzję, że w najbliższym czasie naprawię to w ramach inicjatywy społecznej. Przygotuję nowy słupek i tabliczkę, tak aby przez kolejne lata turyści przechodzący tym szlakiem mieli jasną informację, że znajdują się na szczycie Magury.
🇬🇧
After two hours of running and steep climbing, I finally reach the goal of my training — the summit of Magura. I feel great, with plenty of energy left, so the plan forms naturally: I continue running toward the shelter below Klimczok.
However, it’s worth noting the poor condition of the summit marking on Magura. Just a year ago it looked much better — as shown in the photo from December 2024. Now the post had to be dug out from under the snow, and the sign itself is almost unreadable.
I’ve decided to take care of this soon as part of a small community initiative. I will prepare a new post and information board so that for years to come, hikers passing this trail will clearly know they are standing on the summit of Magura.




🇵🇱
Z Magury nie zwalniam.
Czuję, że to jeszcze nie koniec tego dnia, więc naturalnym kierunkiem staje się schronisko pod Klimczokiem.
Szeroki szlak, otwarta przestrzeń, coraz więcej światła.
Po technicznych leśnych podejściach tempo wraca samo, a kroki znów zaczynają się układać w rytm biegu.
To już inna energia — mniej walki, więcej swobody.
Biegnę dalej.
🇬🇧
I I don’t slow down after reaching Magura.
It feels like the day still has more to offer, so the direction becomes obvious — towards the shelter below Klimczok.
A wide trail, open space, more and more light.
After the technical forest climb, the pace comes back naturally and my steps fall into a steady rhythm again.
Different energy now — less struggle, more flow.
I keep running.





🇵🇱
Przy schronisku nie zatrzymuję się na długo.
Nie biegnę też na Klimczok — popołudnie mam już zaplanowane i wiem, że czas powoli zawracać w stronę domu.
Zbieg południowym stokiem Magury to czysta przyjemność.
Słońce grzeje, ścieżka prowadzi szeroko i miękko, a widoki otwierają się z każdym kolejnym zakrętem.
Tempo samo się układa, głowa odpoczywa, nogi robią swoje.
To ten moment treningu, kiedy wszystko po prostu działa.
🇬🇧
I don’t stop for long at the shelter.
I also skip running up to Klimczok — the afternoon is already planned and I know it’s time to slowly head back toward home.
The descent along the southern slope of Magura is pure enjoyment.
Warm sunlight, a wide and forgiving trail, and views opening up with every turn.
The pace finds itself, the mind relaxes, and the legs just do their job.
This is the part of the run where everything simply works.

🇵🇱
Wracając w dół, patrzę jeszcze raz na trasę, która powoli zostaje za plecami.
20,4 km, 722 m przewyższenia, ponad 3 godziny w ruchu.
Średnie tętno 147 bpm, tempo dalekie od „ścigania się” — dokładnie takie, jakie miało być.
To był trening, ale przede wszystkim długi, świadomy czas w górach.
Momentami wymagający, momentami lekki, z głową czystą i nogami, które cały czas chciały iść dalej.
Zimowe warunki, słońce na południowych stokach, szerokie drogi i techniczne fragmenty w lesie — wszystko ułożyło się w jedną, spójną pętlę.
Wracam zmęczony, ale spokojny.
Z poczuciem, że dokładnie tak powinien wyglądać dobry dzień w górach.
🇬🇧
On the way back down, I take one last look at the route slowly disappearing behind me.
20.4 km, 722 m of elevation gain, just over 3 hours on the move.
An average heart rate of 147 bpm, an easy pace — exactly as planned.
It was a training run, but more than that, it was a long, mindful time spent in the mountains.
Challenging at moments, effortless at others, with a clear mind and legs that kept wanting more.
Winter conditions, sunlight on the southern slopes, wide trails and technical forest sections — everything came together into one clean loop.
I return tired, but calm.
With the feeling that this is exactly how a good day in the mountains should look.
Comments